Translate (when you're from another planet)

wtorek, 14 marca 2017

Nadrabianie wszystkiego, bo nie było mnie dłuższy czas.

Dobra. Wiosna idzie, bardziej mi się chce, blog będzie się zapełniać. Kanał na Youtube stoi póki co, choć pomysł mam na filmik, to zapaliła mi się łapka, że ostatni post z rysunkami był...sama nie wiem kiedy. No to look at it!


TaeTae, Kookie i Chim Chim









To tylko niewielka część. Reszta ukaże się w kolejnych postach. Więc matte ne! Ciekawe, czy powrócę do regularności...

niedziela, 12 marca 2017

Przemyślenia na temat życia, czyli jak wytropić w sobie filozofa...

Zacznijmy najpierw od genezy całej sterty słów, które będziecie mieli zaszczyt przeczytać. Mam już tak w swojej naturze, że jak coś obejrzę czy przeczytam, to rozkminiam potem wątki przez kilka następnych dni i ta ogromna inspiracja napędza machinę mojego móżdżku. A czytałam ostatnio "Demiana" Hermanna Hesse i "Tango" Mrożka, więc życzę powodzenia w analizie mojego tekstu. Let's go!
Ilekroć zastanawiam się dlaczego na świecie jest tak dużo ludzi głupich i tak mało tych inteligentnych, zadaję sobie pytanie: "Czy my już rodzimy się idiotami czy jest to cecha nabyta?". W pierwszych latach istnienia organizmu ludzkiego trudno jest przewidzieć, jaki będzie w przyszłości. Duża część podświadomości, według mnie (nie bierzcie tego jak potwierdzone naukowo słowa, bo to tylko moje gdybanie), rozwija się w okresie, kiedy nazywa się nas "nastolatkami". To wtedy poznajemy świat z innej perspektywy niż pokazywali nam rodzice. Parafrazując Hessego, chodzi o to, że świat dzieciństwa jest czysty, pozbawiony pokus i niebezpieczeństw, które sami stwarzamy. Potem dopiero zaczyna się czerń i piekło.
A fundujemy je sobie poprzez swoją własną głupotę. Ważne, by " zbliżyć się do tej granicy, przeciąć, ale nie zostać pochłoniętym". Niestety młodzi ludzie mają niesłychaną tendencję do otaczania się tym światem i nazywania go "wolnością". Wszczynają nieuzasadniony bunt, przeciwstawiają się zasadom i normom. Palą, piją, zażywają narkotyki, mówiąc krótko niszczą sobie życie tylko po to, by zwrócić uwagę na problem swojej egzystencji. Tłumaczą się argumentem :" To moje życie, więc mogę z nim zrobić co chcę". Jest jednak haczyk. To nie jest ich życie, a życie społeczeństwa. Idąc tutaj ideologią pozytywistów, chcąc nie chcąc, tworzymy cywilizację, za którą stajemy się odpowiedzialni. A jeśli będziemy, kolokwialnie mówiąc, debilami, to powoli doprowadzimy do zrównania z ziemią osiągnięć naszych przodków. Historia się powtarza, dlatego, że nie uczymy się też na cudzych błędach, nie analizujemy przeszłości. A wystarczy otworzyć pierwszy lepszy podręcznik od HiS-u. Ale dzieciaki (tak, siebie też wliczam) nie lubią szkoły, nie chcą wiedzieć więcej (tu ja już nie pasuję). Lepsze jest przecież gapienie się w ekran jakiegokolwiek urządzenia, które wyświetla puste obrazy.
Już na koniec opowiem wam anegdotę, wcale nie śmieszną. Otóż:
Nazwijmy sobie człowieka imieniem X. Rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość. Ja, jako osoba dość ambitna, zawsze chciałam pójść na kierunki studiów związane ze sztuką, antropologią lub fizyką. Nagle słyszę: "Bo ty jesteś zdolna, wszystko przychodzi ci łatwo. Ja tak nie umiem." Jakbym ani troszkę nie pracowała nad sobą. Do X mam radę: jeśli nie umiesz podskoczyć i mnie dosięgnąć, to pamiętaj, że ludzie wymyślili już schody i możesz je zbudować. Tylko pamiętaj, iż ja nie wstrzymam budowy swoich, więc im szybciej zaczniesz, tym szybciej mnie dogonisz albo nawet sprawisz, że ja będę musiała gonić ciebie.